Rap w naszym kraju
Jeśli zapytać standardowego i przykładowego Polaka, który choć trochę interesuje się rapem, o jego ulubione kawałki i wykonawców, to na większości takich list znalazłoby się kilka wspólnych utworów. Na pewno zamieściłby tam takie grupy i wykonawców jak OSTR, Peja, WWO, PFK, K44 czy Pezet.
Ponieważ jednak są gusta i guściki, na listach nie zabrakłoby też przykładowo 3W, ONAR, Molesta. Bardziej wybredni zamieściliby rap w wykonaniu zespołów zagranicznych, które – nie ukrywajmy – prezentują się sto razy lepiej, niż zespoły polskie. Być może wynika to z faktu, że w naszym kraju rap jest stosunkowo młody i swój rozkwit zaczął przeżywać dopiero jakieś piętnaście lat temu. Dla porównania rap w Ameryce istnieje od lat czterdziestu, podobnie jest na reszcie naszego kontynentu.
Do tego należy jeszcze dołożyć ogromny konserwatyzm muzyczny Polaków, którzy zwyczajnie nie lubią nowości – a już na pewno nie w tak wulgarnym i prostackim stylu, jaki prezentuje rap. W Ameryce styl ten próbuje się załagodzić, dlatego rap nie jest aż tak dyskryminowany, u nas jednak wykonawcy bynajmniej nie starają się o to, by dbać o dobry wizerunek muzyki. Właściwie zależy im tylko i jedynie na pieniądzach, których i tak nie mają zbyt wiele, bo niewielu posiadają również fanów, którzy kupowaliby ich płyty i chodzili na koncerty.
O tym zresztą też bardzo chętnie rapują – o władzy pieniądza, materializmie, egoizmie. Jedynie nie dostrzegają faktu, że to co krytykują, dotyczy dosłownie ich samych i to w idealnym wydaniu.