Amerykańskie gwiazdy rapu

Mierząc miarą geograficzną, centrum i stolica rapu pozostaje bezwzględnie Nowy Jork. Były jednak czasy, kiedy przeniosła się ona do Kalifornii za sprawą rapera – Snoop Doggy Doga. Początki lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia należą zdecydowanie do tego artysty, który wydaje wtedy swój doskonały album „The Chronic”. Świat rapu chwilowo zamiera pod wpływem takiego talentu i kunsztu muzycznego.

Jednak już kilka miesięcy potem rodzą się kolejne gwiazdy jak Wu-Tang Clan, którzy według opinii znawców tej muzyki, zupełnie odmienili oblicze postrzeganego dotąd rapu. Ich utwory stały się bardziej racjonalne i przejrzyste, a oni sami zaczęli tworzyć teksty mówiące o realnym życiu bez przekłamań i fałszowania rzeczywistości. Prócz zachodu Ameryki także wschodnia jej część wybijała się na arenę rapu, wydając coraz to większe gwiazdy krajowego i światowego formatu.

Historia rapu amerykańskiego wiąże się jednak nierozerwalnie z gangsterskimi pojedynkami i sprawami. Przykładem może być sprawa niesamowitego rapera Tupaca, który zginął właśnie z ręki kryminalistów – a powodem były zwykłe porachunki związane z kradzieżą. Sam rap zresztą wywodzi się ze środowiska powiązanego z kryminalistami i mafią, z dzielnic nędzy i biedy, co jest chyba głównym powodem jego asymilowania się od reszty muzyki i tworzenia utworów o pesymistycznej wizji świata. Nie pozostawia jednak żadnej wątpliwości fakt, że rap był i będzie kontrowersyjnym gatunkiem muzyki amerykańskiej oraz światowej i stylem w masowej ludzkiej kulturze.